"Nie myśl o tym, jak długą drogę masz przed sobą. Nie mierz odległości między startem a metą. Takie rachuby powstrzymają cię przed zrobieniem następnego małego kroczku.
Jeśli chcesz zrzucić 20 kilogramów, zamawiasz sałatkę zamiast frytek. Jeśli chcesz być lepszym przyjacielem, odbierasz telefon, zamiast go wyciszać. Jeśli chcesz napisać powieść, siadasz i zaczynasz od jednego akapitu.
Boimy się poważnych zmian, ale zazwyczaj mamy dość odwagi, żeby zrobić następny, właściwy krok. Jeden niewielki krok, a potem kolejny. To wystarczy, żeby wychować dziecko, zdobyć dyplom, napisać książkę, spełnić swoje najśmielsze marzenia. Jaki powinien być Twój następny, właściwy krok? Nieważne, o co chodzi – po prostu zrób to. "
Regina Brett – Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu
Jeśli chcesz zrzucić 20 kilogramów, zamawiasz sałatkę zamiast frytek. Jeśli chcesz być lepszym przyjacielem, odbierasz telefon, zamiast go wyciszać. Jeśli chcesz napisać powieść, siadasz i zaczynasz od jednego akapitu.
Boimy się poważnych zmian, ale zazwyczaj mamy dość odwagi, żeby zrobić następny, właściwy krok. Jeden niewielki krok, a potem kolejny. To wystarczy, żeby wychować dziecko, zdobyć dyplom, napisać książkę, spełnić swoje najśmielsze marzenia. Jaki powinien być Twój następny, właściwy krok? Nieważne, o co chodzi – po prostu zrób to. "
Regina Brett – Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu
czwartek, 4 września 2014
wtorek, 2 września 2014
Jesień tuż tuż
Pomalutku uzupełniamy szafę o jesienne ubranka, obuwie i akcesoria. Na liście zakupów nie mogło zabraknąć kaloszy na wędrówki po kałużach.
poniedziałek, 1 września 2014
Panikujesz przed porodem! Nie jesteś pierwsza!
Jeśli przed pierwszym porodem świrujesz, to normalne, nie jesteś sama. Zawsze możesz zrzucić to na hormony, niewiedzę co Cię czeka lub zmęczenie spowodowane codziennym dźwiganiem ogromnej piłki z super niespodzianką w środku.
Dzień przed tym jak miałam położyć się do szpitala wpadłam w panikę. Płakałam jak głupia. Wykonałam szybki telefon do przyjaciółki. Powiedziałam jej, że boję się cesarskiego cięcia. Tego jak będzie wyglądała ta operacja, znieczulenie, leżenie w łóżku po operacji przez 24 godziny, no i tego jak sobie poradzę z maleństwem, które pojawi się na świecie. Większość naszej rozmowy polegała na tym, że ja gadałam od rzeczy, płacząc co chwila, a ona słuchała.
Dla zabicia czasu tego samego dnia z mężem zrobiliśmy ostatnie pamiątkowe zdjęcia z brzuszkiem i omówiliśmy wszystko kiedy zostanie sam, gdy ja będę w szpitalu. Jak nawiedzona tłumaczyłam jemu jak ma przygotować łóżeczko przed naszym powrotem ze szpitala, gdzie leżą pieluchy, ubranka dla dziecka, kosmetyki itd...
Panikowałam, a jednocześnie starałam się zachować zimną krew i dopiąć wszystko na ostatni guzik.
Do szpitala położyłam się dwa dni przed planowanym porodem. Cesarskie cięcie miało się odbyć z powodu pośladkowego ułożenia bobasa. Na każdym obchodzie pytałam się czy ja przeżyję tą operację. W końcu zaczęto podejrzewać, że jestem niezrównoważona psychicznie i te dwa dni bacznie mnie obserwowano. Z racji mojego przedziwnego zachowania z ostatniego miejsca z listy kobiet oczekujących na cesarskie cięcie w tym dniu, przesunięto mnie na pierwsze miejsce. Wysłano mnie nawet na dodatkowego USG czy dziecko aby na pewno się nie obróciło i jednak nie mogę rodzić siłami natury. Anestezjolog poświęcił mi dwa razy więcej czasu na wyjaśnienie jak będzie wyglądać operacja, jakie są skutki uboczne itp... Miałam do niego tyle pytań. On z uśmiechem cierpliwie starał się rozwiać każde moje wątpliwości dotyczące operacji.
Te dwa dni oczekiwania w szpitalu były dla mnie wiecznością. Opierały się one głównie na przeprowadzeniu niezbędnych badań do wykonania operacji, dwa razy dziennie KTG płodu i liczenie ruchów dziecka.
W dniu kiedy na świecie miało się pojawić nasze szczęście od rana przygotowywano mnie do operacji. Gdy wszystko było już gotowe około 8.30 zabrano mnie na operację. Ze strachu trzęsłam się jak galareta. Anestezjolog pytał mnie się czy jest mi tak zimno czy tak bardzo się boję. Samo wstrzyknięcie znieczulenia prawie nie czułam. Potem sprawy potoczyły się szybko...
I tak 21 czerwca 2014 r o godzinie 8.45 na świat przyszła moja córeczka. Serce biło mi jak szalone bo nie słyszałam jej płaczu. Pani anestezjolog mnie uspakajała, że wszystko jest ok. Mała płakała, tylko tak cicho, że jej nie słyszałam. Gdy ją zobaczyłam była nieskazitelna. Miała taką gładką skórę. Chwilę ją przytuliłam, pocałowałam i mi ją zabrano. Mała dostała 10 pkt. w skali Apgar. Nie dowierzałam, że moje szczęście które nosiłam pod sercem jest już poza moim brzuchem...
Opisałam te kilka dni w telegraficznym skrócie. Jestem pewna, że nie ja pierwsza i nie ostatnia tak panikowałam. Zwyczajnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Tak naprawdę prawdziwa "jazda bez trzymanki" zaczyna się później....
Od tamtego dnia minął już ponad rok. Przez ten czas byłam pełnoetatową mamą i za nic w świecie nie wróciłabym do życia sprzed ciąży. Życie we dwoje jest wspaniałe ale przychodzi czas na zmiany, a dziecko to najpiękniejszy owoc miłości.
Dzień przed tym jak miałam położyć się do szpitala wpadłam w panikę. Płakałam jak głupia. Wykonałam szybki telefon do przyjaciółki. Powiedziałam jej, że boję się cesarskiego cięcia. Tego jak będzie wyglądała ta operacja, znieczulenie, leżenie w łóżku po operacji przez 24 godziny, no i tego jak sobie poradzę z maleństwem, które pojawi się na świecie. Większość naszej rozmowy polegała na tym, że ja gadałam od rzeczy, płacząc co chwila, a ona słuchała.
Dla zabicia czasu tego samego dnia z mężem zrobiliśmy ostatnie pamiątkowe zdjęcia z brzuszkiem i omówiliśmy wszystko kiedy zostanie sam, gdy ja będę w szpitalu. Jak nawiedzona tłumaczyłam jemu jak ma przygotować łóżeczko przed naszym powrotem ze szpitala, gdzie leżą pieluchy, ubranka dla dziecka, kosmetyki itd...
Panikowałam, a jednocześnie starałam się zachować zimną krew i dopiąć wszystko na ostatni guzik.
Do szpitala położyłam się dwa dni przed planowanym porodem. Cesarskie cięcie miało się odbyć z powodu pośladkowego ułożenia bobasa. Na każdym obchodzie pytałam się czy ja przeżyję tą operację. W końcu zaczęto podejrzewać, że jestem niezrównoważona psychicznie i te dwa dni bacznie mnie obserwowano. Z racji mojego przedziwnego zachowania z ostatniego miejsca z listy kobiet oczekujących na cesarskie cięcie w tym dniu, przesunięto mnie na pierwsze miejsce. Wysłano mnie nawet na dodatkowego USG czy dziecko aby na pewno się nie obróciło i jednak nie mogę rodzić siłami natury. Anestezjolog poświęcił mi dwa razy więcej czasu na wyjaśnienie jak będzie wyglądać operacja, jakie są skutki uboczne itp... Miałam do niego tyle pytań. On z uśmiechem cierpliwie starał się rozwiać każde moje wątpliwości dotyczące operacji.
Te dwa dni oczekiwania w szpitalu były dla mnie wiecznością. Opierały się one głównie na przeprowadzeniu niezbędnych badań do wykonania operacji, dwa razy dziennie KTG płodu i liczenie ruchów dziecka.
W dniu kiedy na świecie miało się pojawić nasze szczęście od rana przygotowywano mnie do operacji. Gdy wszystko było już gotowe około 8.30 zabrano mnie na operację. Ze strachu trzęsłam się jak galareta. Anestezjolog pytał mnie się czy jest mi tak zimno czy tak bardzo się boję. Samo wstrzyknięcie znieczulenia prawie nie czułam. Potem sprawy potoczyły się szybko...
I tak 21 czerwca 2014 r o godzinie 8.45 na świat przyszła moja córeczka. Serce biło mi jak szalone bo nie słyszałam jej płaczu. Pani anestezjolog mnie uspakajała, że wszystko jest ok. Mała płakała, tylko tak cicho, że jej nie słyszałam. Gdy ją zobaczyłam była nieskazitelna. Miała taką gładką skórę. Chwilę ją przytuliłam, pocałowałam i mi ją zabrano. Mała dostała 10 pkt. w skali Apgar. Nie dowierzałam, że moje szczęście które nosiłam pod sercem jest już poza moim brzuchem...
Opisałam te kilka dni w telegraficznym skrócie. Jestem pewna, że nie ja pierwsza i nie ostatnia tak panikowałam. Zwyczajnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Tak naprawdę prawdziwa "jazda bez trzymanki" zaczyna się później....
Od tamtego dnia minął już ponad rok. Przez ten czas byłam pełnoetatową mamą i za nic w świecie nie wróciłabym do życia sprzed ciąży. Życie we dwoje jest wspaniałe ale przychodzi czas na zmiany, a dziecko to najpiękniejszy owoc miłości.
niedziela, 31 sierpnia 2014
Książka godna polecenia
Uważam, że standardowa wielkość książki jest za mała dla malucha, dlatego też zakupiłam Patrycji wersję XXL
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
piątek, 22 sierpnia 2014
Zabawy dla młodszych i starszych
Wraz z kartami Zwierzęta Wiejskie otrzymałam poradnik dla rodziców, z którego wybrałam kilka ciekawych zabaw dla maluchów i starszaków.
Które zwierzęta potrafią latać?
Rozłóż przed dzieckiem wszystkie karty z zestawu i poproś, aby wybrało te z ilustracjami zwierząt potrafiących latać (ptak, kaczka, gęś, osa, żuk). Spróbujcie zastanowić, co jest potrzebne do tego, by zwierzę latało. Czy znacie jakieś inne zwierzęta, które potrafią fruwać?
Kopytne czy nie?
Weź do ręki wszystkie karty z zestawu. Pokazuj je dziecku kolejno, czytając nazwy i układając obrazkiem do góry. Gdy wszystkie karty będą rozłożone, poproś dziecko o wybranie kart przedstawiających zwierzęta kopytne (wytłumacz najpierw, co oznacza to pojęcie). W prezentowanym zestawie będą to: krowa, owca, koń, świnia i koza.
Które zwierzęta potrafią latać?
Rozłóż przed dzieckiem wszystkie karty z zestawu i poproś, aby wybrało te z ilustracjami zwierząt potrafiących latać (ptak, kaczka, gęś, osa, żuk). Spróbujcie zastanowić, co jest potrzebne do tego, by zwierzę latało. Czy znacie jakieś inne zwierzęta, które potrafią fruwać?
Kopytne czy nie?
Weź do ręki wszystkie karty z zestawu. Pokazuj je dziecku kolejno, czytając nazwy i układając obrazkiem do góry. Gdy wszystkie karty będą rozłożone, poproś dziecko o wybranie kart przedstawiających zwierzęta kopytne (wytłumacz najpierw, co oznacza to pojęcie). W prezentowanym zestawie będą to: krowa, owca, koń, świnia i koza.
Karty obrazkowe Owoce
Które owoce rosną na drzewach?
Przyjrzyjcie się kartom i wspólnie wybierzcie te, które ilustrują owoce rosnące na drzewach. Spośród kart z zestawu są to: jabłko, gruszka, śliwka, wiśnia, orzech, cytryna, morela i mango. Które z drzew, na których rosną te owoce, widzieliście? Czy jedliście kiedyś owoce prosto z drzewa? Które z tych owoców lubicie najbardziej?
Karty obrazkowe Pierwsze słowa
Zabawa " Co zmieści się w aucie?"
Wybierz auto oraz karty: miś, buty, babcia, mama, słońce, dom i kąpiel.
Zapytaj dziecko, które z rzeczy przedstawionych na obrazkach można zmieścić w aucie.
Jeśli Zaproponuje np. kąpiel, spróbujcie sobie wyobrazić i opowiedzieć, co by się działo, gdybyście wzięli kąpiel w samochodzie.
Zabawa "Co możesz zabrać na spacer?"
Wybierz z pakietu kartę spacer. Obejrzyjcie pozostałe karty, przeczytaj podpisy, a następnie zapytaj dziecko, co najchętniej zabrałoby na spacer? Nie odrzucaj żadnych odpowiedzi. Nawet jeśli wybierze deszcz, możesz się spytać, czy chciałoby pospacerować w deszczu.
Małe, duże?
Wybierz z zestawu karty: słońce, dom, buty, piłka, lalka, miś, auto, dziecko, mama i dziadek. Razem z dzieckiem podzielcie karty na dwie kategorie. W jednej niech znajdą się obiekty, które maluch uważa za duże, a w drugiej te, które uznaje za małe. Możecie też bawić się, biorąc dwie karty i zadając pytanie, co jest większe: mama czy piłka? Nawet maluszek, który jeszcze nie mówi. może odpowiedzieć, wskazując odpowiednią kartę.
Zabawa "Co możesz zabrać na spacer?"
Wybierz z pakietu kartę spacer. Obejrzyjcie pozostałe karty, przeczytaj podpisy, a następnie zapytaj dziecko, co najchętniej zabrałoby na spacer? Nie odrzucaj żadnych odpowiedzi. Nawet jeśli wybierze deszcz, możesz się spytać, czy chciałoby pospacerować w deszczu.
Małe, duże?
Wybierz z zestawu karty: słońce, dom, buty, piłka, lalka, miś, auto, dziecko, mama i dziadek. Razem z dzieckiem podzielcie karty na dwie kategorie. W jednej niech znajdą się obiekty, które maluch uważa za duże, a w drugiej te, które uznaje za małe. Możecie też bawić się, biorąc dwie karty i zadając pytanie, co jest większe: mama czy piłka? Nawet maluszek, który jeszcze nie mówi. może odpowiedzieć, wskazując odpowiednią kartę.
Karty obrazkowe Transport
Środki transportu: które jeżdżą, a które latają?
Spróbujcie posegregować karty na cztery kategorie: przedstawiające pojazdy latające, pływające, poruszające się po drodze i po szynach. Porozmawiajcie także o tym, którymi pojazdami dziecko już się przemieszczało i którymi chciałoby się przejechać.
Co ma koła?
Rozłóżcie na stole pięć kart: auto,łódka, rakieta, kareta i traktor. Znajdźcie pojazdy, które mają koła. Zastanówcie się, do czego służą pojazdom koła i które środki transportu ich nie potrzebują. Czy macie taki środek transportu, który nie potrzebuje kół? Może są to sanki? Można również zapytać jakie pojazdy macie w domu, które posiadają koła?
Co ma koła?
Rozłóżcie na stole pięć kart: auto,łódka, rakieta, kareta i traktor. Znajdźcie pojazdy, które mają koła. Zastanówcie się, do czego służą pojazdom koła i które środki transportu ich nie potrzebują. Czy macie taki środek transportu, który nie potrzebuje kół? Może są to sanki? Można również zapytać jakie pojazdy macie w domu, które posiadają koła?
Karty obrazkowe Warzywa
Zabawa " Co rośnie z ziemi?"
Spośród kart z zestawu wybierzcie te przedstawiające warzywa, których część jadalna rośnie pod ziemią. Pamiętaj, że nawet jeśli dziecko zna nazwy tych warzyw, może nie mieć pojęcia, jak dana roślina wygląda na polu, i będzie potrzebować podpowiedzi. Które z tych pięciu warzyw (marchew, cebula, ziemniak, burak, seler) lubicie najbardziej? Które jecie najczęściej?
Karty obrazkowe Zwierzęta dzikie
Które zwierzęta żyją w wodzie?
Rozłóżcie karty i wspólnie zastanówcie się, które zwierzęta żyją w wodzie. Pozwól dziecku zgadywać. Zauważcie, że wśród pokazanych zwierząt są takie, które sporą część spędzają na brzegu, a w wodzie tylko poszukują pożywienia.
Czy mają sierść?
Rozłóż przed dzieckiem wszystkie karty z pakietu. Przeczytaj nazwy zwierząt. Weź kartę wilk i powiedz dziecku, że to zwierzę ma skórę pokrytą sierścią. Wytłumacz, czym jest sierść. Znajdziecie wśród rozłożonych kart zwierzęta pokryte sierścią ( wilk, lis, dzik, łoś, żyrafa, lew, tygrys, foka, małpa). Zastanówcie się, do czego służy sierść ( chroni przed urazami skóry oraz przed przegrzaniem i wychłodzeniem). To już zabawa dla przedszkolaków.
Aby zaoszczędzić, możesz np. wydrukować ilustracje lub wyciąć z gazet, a następnie je zalaminować.
Część zdjęć pochodzi ze strony www.kapitannauka.pl
Aby zaoszczędzić, możesz np. wydrukować ilustracje lub wyciąć z gazet, a następnie je zalaminować.
Część zdjęć pochodzi ze strony www.kapitannauka.pl
Rozwijamy świadomość własnego ciała
Rączki robią klap, klap, klap.
nóżki robią tup, tup, tup.
Tutaj swoją główkę mam
i na brzuszku sobie gram.
Buźka robi am, am, am,
oczka patrzą tu i tam,
tutaj swoje uszka mam
i na nosku sobie gram.
Moje rączki są zmęczone i odpocząć chcą. Aaaaaaaa
Moje nóżki są zmęczone i odpocząć chcą. Aaaaaaa
A mój brzuszek łakomczuszek odpoczywać chce. Aaaaaa
Tu paluszek, tam paluszek kolorowy mam fartuszek
Tu jest rączka, a tu druga, a tu oczko do mnie mruga
Tu jest buźka, tu ząbeczki, tu wpadają cukiereczki
Tu jest nóżka i tu nóżka chodź zatańczysz jak kaczuszka.
nóżki robią tup, tup, tup.
Tutaj swoją główkę mam
i na brzuszku sobie gram.
Buźka robi am, am, am,
oczka patrzą tu i tam,
tutaj swoje uszka mam
i na nosku sobie gram.
Moje rączki są zmęczone i odpocząć chcą. Aaaaaaaa
Moje nóżki są zmęczone i odpocząć chcą. Aaaaaaa
A mój brzuszek łakomczuszek odpoczywać chce. Aaaaaa
Tu paluszek, tam paluszek kolorowy mam fartuszek
Tu jest rączka, a tu druga, a tu oczko do mnie mruga
Tu jest buźka, tu ząbeczki, tu wpadają cukiereczki
Tu jest nóżka i tu nóżka chodź zatańczysz jak kaczuszka.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


















